2. Boży plan – czyli o totalnym zaufaniu

Łatwo jest dziękować  Bogu za to, co dobre. Łatwo jest cieszyć się i chwalić Pana, kiedy wszystko nam się udaje. Łatwo nam mówić, że kochamy Boga, że Mu ufamy. Łatwo jest powiedzieć Jezu oddaję, Ci moje życie. Ale czy potrafimy zaufać tak naprawdę, tak na całego? Czy umiemy wielbić Boga w trudnych chwilach, kiedy świat się nam wali, kiedy cierpimy i płyną łzy? Czy wtedy także potrafimy okazać wdzięczność? Czy umiemy zaufać Bogu w trudnych sytuacjach  uznając, że On wie lepiej?

Zostaliśmy stworzeni z miłości, by ufać. Małe dzieci od narodzenia spontanicznie ufają rodzicom. Wierzą, ze oni chcą dobra dla nich, bo ich kochają. Tak samo my powinniśmy ufać w dobroć naszego najlepszego Ojca w Niebie. Idąc do lekarza, wierzymy, że to, co nam zaleca jest dla naszego zdrowia konieczne. Podczas narkozy oddajemy się całkowicie w ręce drugiego człowieka. Nawet ateiści ufają anestezjologowi, to zaufanie jest wpisane w ludzką naturę. Ufamy lekarzom, chirurgom, pielęgniarkom, dlaczego, więc tak trudno jest zaufać samemu Bogu? Jezus jest najlepszym lekarzem. Zaprasza Cię dzisiaj, abyś Mu całkowicie zaufał. On jest najlepszym chirurgiem. Chce wyciąć w całości, z korzeniami całe zło z Twojego serca. Pragnie tylko abyś całkowicie Mu zaufał.

Może uważasz, że twoje życie jest nudne i nic nie znaczące. Nic bardziej mylnego. Bóg dając życie, nigdy się nie myli. Przeczytaj rodowód Jezusa. Są w nim znane postacie, ale również i nic nie mówiące nam imiona. Mimo, że nic o nich nie wiemy, to nie znaczy, że nie byli ważni. Każdy z nich był potrzebny, bo bez niego nie byłoby Maryi, Józefa, a tym samym Jezusa. Każdy z nas jest bożym dziełem, cudem stworzonym z miłości. Bóg ma dla każdego z nas wspaniały wyjątkowy plan. Nic w naszym życiu nie jest przypadkiem. To, że jesteś teraz w tym miejscu, że czytasz ten blog, to boże prowadzenie. Pan wykorzystuje wszystkie okoliczności, aby przyciągnąć Cię do siebie i dać Ci swą miłość, napełnić pokojem i radością Twoje serce. Od Ciebie zależy czy Mu na to pozwolisz.

To grzech pierwszych ludzi sprowadził na nas cierpienie i śmierć. Adam i Ewa sami ściągnęli na siebie nieszczęścia. To była ich decyzja, ich wybór i ponieśli tego konsekwencje. Jednak Ojciec Niebieski z każdego zła potrafi wyprowadzić dobro. Zło istnieje na ziemi za zgodą Boga, ale jest poddane jego woli. Dopuszcza zło do człowieka, ale nie pozostawia go samego. Jest przy nim, cierpi razem z Nim. I działa, kiedy Mu na to pozwoli. Kocha nas tak bardzo, że oddał za nas życie na krzyżu. Jezus cierpiał za nas. Przeszedł wszystko tak jak my. Zna nasze ludzkie słabości. Wie co to ból, cierpienie, odrzucenie, osamotnienie, śmierć. Tylko Jego historia kończy się Wielkanocnym Porankiem. Gdyby nie męka i śmierć Chrystusa nie zostalibyśmy zbawieni.

Bóg wolałby żebyśmy przyjęli Jego opiekę nad naszym życiem i nie musieli przechodzić tylu cierpień. Kiedy jednak uważamy, że damy sobie radę sami i realizujemy swój plan na życie, nie pozwalamy Mu działać. Dokonując złych wyborów sami sprowadzamy na siebie nieszczęście. To nie wina Boga, tylko konsekwencje naszych decyzji. Jeśli wpuścimy Boga do naszego życia i zaczniemy Mu dziękować, za wszystko co nas w życiu spotkało i doprowadziło  tu, gdzie teraz jesteśmy, to On swą mocą pokrzyżuje zamiary złego i wprowadzi w życie swój dobry plan. Tylko wielbiąc Boga okazujemy Mu całkowite zaufanie i pozwalamy z całą swoją mocą działać w tej po ludzku beznadziejnej i trudnej sytuacji.

Warto zauważyć, że na kartach Ewangelii jako wzór zaufania i wielkiej wiary Jezus postawił nam pogan. Syrofenicjankę i Setnika – Rzymianina. Dlaczego? Żydzi przynosili do Niego chorych. Wierzyli, że wystarczy się go dotknąć, aby zostać uzdrowionym. Zapytacie czy to źle? Oczywiście, że nie. Ale spójrzmy na postawę wspomnianych pogan. Oni uznając w Nim Boga uwierzyli, że wystarczy słowo, aby stał się cud. Wystarczyło Jego słowo, na odległość, a dręczona córka została uwolniona, chory sługa uzdrowiony.

A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! – a idzie; drugiemu: Chodź! – a przychodzi; a mojemu słudze: Zrób to! – a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu. A gdy wysłani wrócili do domu, zastali sługę zdrowego. (Łk 7,1-10)

O takie totalne zaufanie chodzi Bogu. Nie wolno nam Go ograniczać, bo dla Boga, nie ma rzeczy niemożliwych. On może wszystko, jeśli tylko Mu na to pozwolimy. Spójrz na Abrahama, który zaufał Bogu i doczekał się potomstwa licznego jak gwiazdy na niebie. My sami ograniczany Jego moc sprawczą. Pan nie wchodzi na siłę do naszego życia, tylko czeka na nasze zaproszenie. Gdy dotyka Cię tragedia, zawsze masz wybór. Gdy tracisz bliską osobę możesz być Bogu wdzięczny za czas z nią spędzony lub się wściekać i złościć na Boga, że ci ją zabrał.  Słysząc diagnozę np. nowotwór złośliwy, możesz narzekać dlaczego ja, ale możesz podziękować Bogu i zaufać, że nie zostawi Cię z tym samym. Może twoje cierpienie będzie Twoją drogą nawrócenia, albo drogą do Boga, dla ludzi, którzy żyją obok Ciebie. Możesz być dla nich w każdej sytuacji świadectwem Bożej miłości. Nie ma takiego zła, z którego Bóg nie byłby w stanie wyprowadzić  jeszcze większego dobra.

Szczególnie w trudnych momentach, kiedy dopadają nas wątpliwości wołaj: Jezu ufam Tobie! Zwłaszcza w takich momentach wychwalaj Go.  Bóg swą mocą może działać wielkie rzeczy.  Cuda i uzdrowienia nie przestały się dziać wraz z historią zapisaną na kartach Pisma Świętego. Czasami potrzeba czasu i wytrwałości. Jak św. Monika, która nigdy nie zwątpiła, do końca modliła się o nawrócenie męża i syna. Jej wieloletnie modlitwy zostały wysłuchane. Mąż przyjął chrzest tuż przed śmiercią, a Augustyn dziś jest Doktorem Kościoła.  Jednak nawet kiedy brak tych cudów należy wychwalać Boga, bo one nie mogą być naszą motywacją. Uwielbienie ma być wynikiem naszego całkowitego zaufania. Te trudne wydarzenia w naszym życiu mogą być zaproszeniem do totalnego zaufania Panu, nawet jeśli Go nie rozumiemy.  Jezus nie zabierze krzyża z naszego życia, ale przeprowadzi nas przez wszystko, byśmy mogli odkryć Jego miłość i dzięki temu być prawdziwie szczęśliwi. To krzyż pełnienia woli bożej, krzyż na naszą miarę, krzyż, który prowadzi do Nieba.

Pięknym przykładem takiej postawy jest świadectwo dziewczyny, która jest dzieckiem gwałtu na siostrze zakonnej.  Jej mama całkowicie zaufała Jezusowi, oddała Mu tą sprawę i nie została z tym sama. Bóg otoczył ją dobrymi ludźmi, którzy pomogli jej w tym niełatwym czasie, z miłością i bez osądzania.  Pan wskazał jej jak ma kroczyć obraną wcześniej drogą bez habitu, będąc mamą. Dzięki temu, że totalnie zaufała Chrystusowi  otwarto jej inne drzwi do realizacji planów i powołania. Naszym największym powołaniem jest powołanie do miłości. Polecam każdemu przeczytać ta historię, którą możecie znaleźć tutaj. Dziewczyna pięknie napisała:

Ok, jestem dzieckiem z gwałtu. Mogę wyżalać się z powodu tego wypadku albo mogę codziennie dziękować Bogu, że pozwolił mi żyć i wzrastać z tak wspaniałą mamą.

Dziękczynienie Panu w trudnych sytuacjach nie oznacza akceptacji i przyzwolenia na zło. Czasami Bóg prowadzi nas do otwartego działania przeciw złu, innym razem chce, by się mu poddać. Przykładem tutaj jest sam Jezus. Wchodząc do świątyni zobaczył handlarzy wyrzucił z niej wszystkich. Podjął aktywne działanie. Natomiast w Ogrójcu, kiedy przyszli Go aresztować poddał się bez oporu. Co by było gdyby Chrystus się zbuntował? Gdyby nie oddał za nas dobrowolnie życia na krzyżu nie byłoby Zmartwychwstania. Nie byłoby zbawienia. Nie byłoby dla nas nadziei.  Są takie momenty w naszym życiu, gdy Pan posługuje się rzeczami wyraźnie złymi, aby wprowadzić z nich wielkie dobro.  Na kartach Pisma Świętego możemy spotkać wiele takich historii. Przywołam tylko dwie.

Moabitka Rut straciła męża. Z teściową wróciła do Betlejem. Cierpiała nędze i głód. Mimo przeciwności nie straciła zaufania do Boga. Spotkała krewnego swojego zmarłego męża, Booza, zakochali się i pobrali. Tak stała się babką króla Dawida.

Józef z Egiptu został sprzedany przez braci w niewolę. Z czasem trafił do więzienia, tam poznał sługę faraona. Pomógł mu zrozumieć dziwny sen. Ten mimo obietnicy po wyjściu na wolność nie wstawił się za nim u przełożonych. Józef trwał przy Bogu. Po dwóch latach faraon miał tajemnicze sny. Wówczas ów sługa przypomniał sobie o współwięźniu. Józef wyjaśnił faraonowi sny, dzięki czemu Egipt zdołał się przygotować do lat głodu. Sam Józef stał się odpowiedzialny za zebranie zapasów. Gdy jego bracia przybyli do Egiptu po zboże rozpoznawszy brata padli do stóp błagając o wybaczenie. On zaś im powiedział, że sam Bóg tego chciał, aby uchronić ich od głodu.

Może myślisz teraz, ze pisze tutaj takie górnolotne rzeczy, a twoje życie jest takie zwykłe. Przecież nie będziesz pytał się Boga jaką zupę ugotować na obiad, czy na jaki kolor pomalować ściany w mieszkaniu. Otóż, Pan chcę, żebyś się pytał. Chce być obecny w Twojej codzienności. Chce razem z Tobą gotować obiad, sprzątać, pracować, bawić się, podróżować, planować remonty i chce z Tobą odpoczywać i czuwać przy Tobie, kiedy śpisz. Niedawno podczas ferii zaplanowaliśmy sobie remont przedpokoju. Niby drobna sprawa. Starszego syna wysłaliśmy do babci, młodszy niestety chorował na kolejne zapalenie płuc i musiał zostać z nami. Mieszkanie przygotowane, drzwi pozabezpieczane, żeby ograniczyć dostęp pyłowi.  Funkcjonowanie ograniczone do dwóch pokoi.  Czekam na umówionego pana. Niestety o godzinie 9:00 nikt nie dzwoni, biorę do ręki telefon, a tam SMS, że jednak musi zrezygnować. Pierwsza reakcja, złość, wkurzenie, płacz, co robić. Po czasie przyszło opamiętanie.

Tak, to był mój plan, mój wybór, nie konsultowałam go z Tobą Panie. Boże, przecież to tylko remont! Oddaję Ci tę sprawę, zajmij się tym!  A nawet, gdyby jednak miało go nie być, warto było, bo ze względu na niego w końcu została zamknięta skrzynka elektryczna w domu. Boże dzięki Ci za to!

Po tej modlitwie, przyszedł wewnętrzny spokój i myśl, zadzwoń do Piotrka, on na pewno pomoże. W ciągu dwóch godzin znalazł się fachowiec, który zrobił nam zaplanowany remont w zaplanowanym terminie. Diabeł w takich codziennych sprawach chce nas oddzielić, próbuje mącić, ale naszą siłą jest radość w Panu. Te nasze słabości przypominają nam, że jesteśmy słabi i bez Boga nic nie możemy uczynić.

Pan nie działa w defensywie. Nie naprawia tylko naszych błędów. Inicjatywa należy do Niego. Ma wgląd na wszystko. My widzimy drogę, ale nie wiemy co na nas czeka za zakrętem.  Wyobraźmy sobie haft. My stoimy od spodu Bóg patrzy na niego z góry. Z naszej perspektywy wszystko jest poplątane i nie wiadomo, do czego to prowadzi. Pan patrząc z góry widzi piękny wzór naszego życia.

Dlatego dzisiaj zachęcam Cię, abyś podziękował Bogu za wszystko co Cię w życiu spotkało, szczególnie za te wszystkie trudne momenty. To wszystko przyprowadziło Cię tu, gdzie jesteś, sprawiło, że jesteś tym, kim jesteś. Uwielbiaj Boga z całego serca i pozwól Mu działać. Zawsze, kiedy spotka Cię coś złego, trudnego uwielbiaj Pana, a On twe ścieżki wyrówna.

Czy potraficie tak zaufać?

Dzisiaj proponuje modlitwę Psalmami 139 oraz  37 . Rozważanie znajdziesz tutaj.

 

 

WARTO PRZECZYTAĆ:

Carothers M.R., Moc Uwielbienia. Jak duchowa dynamika uwielbienia przemienia życie, Częstochowa 2014.

Recław R., Jezus uzdrawia dziś, Łódź 2013.

Bashobora J.B.,Zaufaj miłosierdziu Boga.Treści konferencji wygłoszonych podczas rekolekcji w Polsce w roku 2016, Częstochowa 2017.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Bitnami