5. Twoje słowa mają moc! – czyli o błogosławieństwie i przekleństwie

Słowo ma moc. Bóg stworzył świat wypowiadając słowa. Jezus uzdrawiał wypowiadając słowa. Sam Chrystus mówi w Ewangelii, że jeśli będziemy mieć wiarę, to na nasze słowo, góra się przeniesie i rzuci w morze. (Zob. Mk 11, 21-25). Kiedy Duch Święty wprowadza Słowo Boże w czyn to nie ma potężniejszej mocy na ziemi. Żadna broń atomowa nie może się z nią równać. Bóg po to dał nam Pismo Święte, byśmy je poznawali, bo właśnie przez Słowo działa i czyni cuda po dzień dzisiejszy.

Nie wystarczy zaufać Bogu przyjąć Jego miłość i przebaczenie, nie wystarczy tylko wybaczyć innym. Trzeba zacząć naprawdę pracować na sobą. Tym, co sprawia nam najwięcej radości albo bólu, są ludzkie słowa. Dlatego, jeśli chcesz prawdziwie być uczniem Pana, musisz zacząć panować nad swoim językiem. Sposób w jaki go używasz, ma wpływ na to czy dojdziesz do nieba.

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że słowa, które wypowiadasz mają moc? Czy wiesz, że twój język może dawać życie albo śmierć? Sam Pan na kartach Pisma świętego mówi, że wszelkie zło i nieczystość wychodzi z serc naszych. Twoje słowa, twój język są obrazem stanu twojej duszy. Może wiesz, ale tłumaczysz, że to w nerwach, nie celowo. I co z tego? Kto rządzi twoją mową? Ty czy twoje emocje? Nie bądźmy niewolnikami naszych emocji.

Język jest jak sejsmometr, nasze słowa ujawniają stan naszego serca oraz konieczność przemiany i nawrócenia (Maria Vadia),

Grzech pochodzi z serca i ma wpływ na wypowiadane przez nas słowa. W sercu naszym rodzą się myśli dobre lub złe. Z myśli powstają słowa. Słowa zmieniają się w czyny, czyny w nawyki, nawyki kształtują charakter. Charakter zaś kreuje nasze przeznaczenie.  Dlatego właśnie słowa mają wpływ na nas samych i na nasze otoczenie, na ludzi których spotykamy, z którymi żyjemy na co dzień. To czym karmimy się każdego dnia wpływa na to, co przechowujemy w naszych sercach. Karmisz się modlitwą i Słowem Bożym, Chrystusem?  A może żywisz się tym co niesie świat czyli telewizją, świeckimi książkami (oby chociaż mądrymi), czasopismami plotkarskimi? To czym się karmisz wpływa na to, jak będziesz reagować, kiedy przyjdą trudne chwile. Wypowiadamy wówczas często okropne słowa, twierdząc później, że nie to mieliśmy na myśli. Tylko, że właśnie to myśleliśmy i czuliśmy, kiedy straciliśmy nad sobą kontrolę.

Możemy używać języka, aby błogosławić lub przeklinać. Słowem możemy zachęcać lub zniechęcać, budować lub niszczyć, uzdrawiać lub zabijać. To językiem narzekamy, zrzędzimy, kłamiemy, obgadujemy, oceniamy, krytykujemy. Nasza mowa jest pełna dobra lub zła. I otrzymujemy owoce  tego, co wypowiadamy. Doświadczenie mocy bożej jest uzależnione od tego, w jaki sposób używamy naszego języka. Nasza mowa ma przynosić chwałę Bogu i zwyciężać szatana. Nie odwrotnie.

KONSEKWENCJE NASZYCH SŁÓW

Izraelici na pustyni ciągle szemrali i narzekali. W końcu zaczęli wołać o śmierć. I Pan spełnił ich prośbę. Pomarli na pustyni z powodu zatwardziałości swoich serc, sami ściągnęli na siebie przekleństwo swoim wargami. Dziełem diabła jest oskarżanie i krytykowanie. Wytykając innych palcem i obmawiając służysz diabłu. Wszelkie słowa złorzeczenia, przekleństwa, wulgaryzmy, słowa które ranią, upokarzają drugiego  są mową nienawiści. To jest mowa diabła. To jemu zależy, aby nasze serca i nasze wargi były nieczyste. Nie potrzebujemy noża ani pistoletu żeby zniszczyć reputacje drugiej osoby czy nawet wspólnoty.

Przecież z obfitości serca usta mówią. Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, zły człowiek ze złego skarbca wydobywa złe rzeczy. A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony. (Mt 12, 34a-37)

Z  Ewangelii możemy już się dowiedzieć, że na podstawie naszych słów możemy być potępieni lub wpuszczeni do życia w chwale. Jezus tutaj nie mówi o mordercach, gwałcicielach, złodziejach. Mówi o Tobie, o tym jak używasz słów. Myślałeś, że te wszystkie negatywne komentarze, uwagi są nieszkodliwe? To właśnie one głęboko ranią i niszczą, szczególnie, tych którzy są nam bliscy. Tymczasem nieprzyzwoite żarty, przekleństwa i kłamstwa przechodzą przez nasze usta jak szarlotka. Ile już obietnic, które wypowiedziałeś nie dotrzymałeś? Ile razy coś przyrzekając, wiedziałeś, że i tak tego nie spełnisz? Sądzisz, że to normalne?

Jeżeli ciągle wypowiadasz słowa, które niosą śmierć np. nienawidzę mojego męża, nienawidzę mojego szefa, zapraszasz do swojego domu, do miejsca pracy do życia ducha nienawiści i żalu. Gdy twoje słowa są pełne strachu i obaw zapraszasz ducha lęku, który sprawia, że nie możesz zaznać pokoju.  Jeśli ciągle się kłócicie w rodzinie, zapraszacie ducha walki, który dzieli i niszczy jedność. Uważajcie na swój język, bo będziecie musieli zdać z niego sprawę w dniu sądu. Zły duch bardzo dobrze czuje się tam, gdzie jest strach, nienawiść, żal, ogólne przygnębienie i brak nadziei. Ucieka zaś z miejsc, gdzie jest radość, miłość, pokój, gdzie wybrzmiewa dziękczynienie Bogu.

Jesteśmy tylko i aż ludźmi. Odczuwamy różne emocje. Obiektywnie patrząc nie są one ani dobre ani złe. One są obojętne. Nie musimy się spowiadać z tego, że czujemy złość i gniew. Co więcej mamy prawo tak się poczuć. Ważne jednak jest to, co zrobimy z tym dalej.  Czy postaramy się opanować, zaufać Bogu i oddać Mu je, czy im ulegniemy? Czy w przypływie złości obsypiemy męża, żonę, dziecko czy kogokolwiek innego masą wyzwisk, obelg, upokorzeń? Czy będziemy złorzeczyć naszemu pracodawcy, który właśnie nas zwolnił?  Czy będziemy wyklinać swojego współmałżonka, bo nas nie zrozumiał, nie spełnił naszych oczekiwań? Czy takie zachowanie poprawi Twoje samopoczucie? Czy naprawi wasze relacje w rodzinie?

A może, zamiast przeklinać będziesz błogosławił. Kiedy masz ochotę komuś wygarnąć, może warto ugryźć się w język, jeśli trzeba, to nawet tak mocno, żeby zabolało. Zastanów się, co Jezus zrobiłby na Twoim miejscu? On nazywał rzeczy po imieniu, ale zwracał się do ludzi z miłością. Błogosławił, wybaczał, dawał szansę. Ty też masz błogosławić swoich prześladowców. Kiedy mąż Cię zdenerwuje, zamiast wylewać na niego swoje żale, lepiej odejść na bok, opanować swoje emocje i oddać go Panu. Błogosław mu. Uważaj na złorzeczenia. Każde wypowiedziane na głos przekleństwo, nawet to, które niepostrzeżenie weszło do naszego języka (niech to diabli wezmą, niech to szlag trafi, psia krew) niosą śmierć i nieszczęście na tych, którzy je wypowiadają.

W Księdze Rodzaju Kiedy Jakub postanowił w końcu opuścić swojego teścia Labana, jego ukochana druga żona skradła posążki ojca. Laban, gdy dogonił Jakuba, spytał się dlaczego mu je ukradł. Ten odrzekł, aby, ten przy kim zostaną znalezione stracił życie. Nie wiedział, że ściąga nieszczęście na Rachelę, która faktycznie zmarła podczas porodu. Jakub sam sprowadził śmierć na ukochaną żonę wypowiadając przekleństwo. Zważajcie więc na słowa, bo nawet emocje, nie są usprawiedliwieniem. To co wypowiadamy ma moc sprawczą i sprowadza nieszczęście nie tylko, na osobą, którą ma dosięgnąć, ale także na tego, kto je rzucił.

W psychologii jest takie określenie samospełniająca się przepowiednia. Jeśli całe życie ktoś słyszy, że jest brzydki , gruby, że niczego nie umie, że jest egoistą i leniem i nigdy nikt go nie pokocha, że nigdy do niczego nie dojdzie, to w końcu w to uwierzy. Dlatego tak bardzo jest ważne, abyśmy my rodzicie zważali na słowa, który wypowiadamy w kierunku naszych dzieci. To co mówimy sieje ziarno w ich sercach i umysłach. Od tego co zasiejemy, zależy jaki plon zbierzemy. Jesteśmy odpowiedzialni za nasze dzieci, za to czego ich nauczymy i jakimi będą ludźmi. Nie skrzywdźmy ich niewłaściwymi słowami. Czy Ty chciałbyś ciągle słyszeć, że nic nie umiesz, jesteś głupi, nigdy się tego nie nauczysz?

Podobnie działa to w przypadku nas samych. Przez ciągłe powtarzanie sobie: nic nie umiem, nie nadaję się, jestem brzydka, na pewno nie zostanę uzdrowiona; zamykamy sobie drogę do bożego błogosławieństwa i ściągamy na siebie przekleństwo. Nie staniemy w bożej obecności, jeśli nie zaczniemy dziękować. To właśnie narzekanie nie wpuściło Izraelitów do ziemi obiecanej.

Jeśli w swojej codzienności dzielisz się Ewangelią, przyprowadzasz ludzi do Pana. Twoja mowa służy wówczas życiu. Wypowiadając słowa w gniewie zabijamy i ranimy. Pozwalamy, żeby nieprzyjaciel przychodził „kradł, zabijał i niszczył”. Czy naprawdę tego chcemy dla naszych rodzin, wspólnot? Szatan ciągle nas atakuje, prowokuje, podsyła negatywne, kłamliwe myśli. Trzeba rozeznawać i ufać Panu. Słowa od Boga zawsze mają na celu podnieść, pocieszyć i pokrzepić, wszystko, co nie spełnia tych warunków, to kłamstwo diabła. Nie daj mu wiary.

W tym miejscu pragnę przestrzec przed pochlebstwem. To jest czysta manipulacja. Nie ufasz Bogu prawdziwie, jeśli nadal próbujesz wszystko załatwić na własną rękę. Masz ufać nie tylko ustami ale i sercem. Możesz pięknie się modlić, ale w praktyce realizować swój ukryty plan. Jednak na Boga to nie działa. On za Twoje serce i pragnie kontaktu z Tobą serce do serca. Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie (Mt 15,8). Możesz chodzić do kościoła, na spotkania wspólnot, pięknie się modlić, ale nadal możesz nie żyć Chrystusem. Twoje postępowanie, Twoje słowa nadal mogą być pełne kłamstwa, chęci zysku.

JAK PANOWAĆ NAD JĘZYKIEM?

Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. Ale jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. (Rz 10, 8-10)

Oznacza to, że kiedy naprawdę uwierzymy w Ewangelie, to, że Jezus nas odkupił na krzyżu i że my sami musimy się nawrócić, trzeba swoimi ustami wyznać wiarę w Pana. Jest to bardzo ważne, ponieważ zostaliśmy ochrzczeni w wieku niemowlęcym, podczas bierzmowania niekoniecznie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, co się właśnie dokonuje. Teraz zaś będąc dorosłymi ludźmi musimy wziąć odpowiedzialność na siebie. Wyznać trzeba sercem i ustami, że Jezus Chrystus jest Panem. To jest najważniejszy krok w świadomym życiu.  W tym momencie wszystko się zmienia. Otwierasz się na nowo na Boga i pozwalasz by wypełnił Cię duchem świętym, rodzisz się na nowo z Ducha.

To nie jest przypadek, że jedynym z pierwszych oznak narodzenia z ducha jest dar języków. Jak sam Paweł Apostoł wskazuje jest to jedyny dar, który służy naszemu wzrostowi. Tym darem nasz język zostaje oczyszczony z tego wszystkiego, co wcześniej wypowiadaliśmy. Zostaje obmyty Krwią Chrystusa z naszych przekleństw i słów, które niosły śmierć  Modląc się w językach modli się sam Duch w Tobie, twój język staje się uświęcony, łagodny i pełny uwielbienia Boga i miłości.

Zapanuj nad emocjami, zapanuj nad językiem. Mając kontrolę nad słowami, kontrolujesz całe swoje ciało. Oddaj to wszystko Panu, a On będzie walczył  za Ciebie. Nawet kiedy nie masz ochoty, kiedy chce ci się płakać, wychwalaj Pana, błogosław. Błogosław, nie złorzecz. Czasami modlitwa uwielbienia jest pełna poświęcenia, ale to boże lekarstwo, dzięki któremu zamiast rozpamiętywać, marudzić i narzekać zaczynasz skupiać się na Panu. Wielbiąc i chwaląc Jego moc napełniasz się pokojem, radością, miłością. Odrzucasz wtedy gniew, smutek, żal, strach. Sam Bóg przychodzi do twojego serca. I tylko z Nim w swoim wnętrzu możesz okazać dobroć drugiemu człowiekowi, tylko mając Chrystusa w sobie możesz błogosławić swoim prześladowcom.

Pamiętaj, że nie walczysz przeciwko człowiekowi. Walczysz z szatanem. A ten jest już pokonany. Największą bronią przeciwko złym mocą są słowa uwielbienia i błogosławieństwa. Swoim językiem możesz wypędzać nieprzyjaciela ze swojego życia. Modlitwa uwielbienia jest już modlitwą wstawienniczą. Taką modlitwą możesz upraszać łaski uzdrowienia dla siebie i innych ludzi.

BŁOGOSŁAW NIEUSTANNIE!

Bardzo ważne jest abyśmy umieli słuchać Słowa Bożego, abyśmy poskramiali swój język i ćwiczyli się w opanowaniu, by nie mówić, wszystkiego, co chcielibyśmy powiedzieć. To jest dopiero sztuka. Sama z natury jestem bardzo gadatliwą osobą. W małżeństwie uczę się, że czasem lepiej nic nie mówić, lepiej pomilczeć. Czasem trzeba wyczekać na lepszy moment, kiedy emocje po obu stronach opadną. Bo ważna jest także atmosfera i sposób rozmowy. Kiedy chcę wykrzyczeć swoje żale coraz częściej jeśli tylko mogę uciekam w odosobnione miejsce i się modlę, wielbię Pana, oddaję mu tę sytuację. Często nie wiem co mówić, więc Duch Święty mówi za mnie w modlitwie językami. Po tej modlitwie odczuwam pokój w sercu. Łatwiej mi się opanować i podejść do męża, czy dzieci z czułością i miłością. Zauważyłam, że im więcej im błogosławię, tym spokojniej nam się żyje. Tym ja jestem spokojniejsza. Nie odbieram różnych słów, jako atak na moją osobę. Ważne, aby chociaż jedna strona umiała panować nad sobą, wówczas zacznie się to udzielać i drugiej osobie. Zło należy dobrem zwyciężać. Na obelgi i złorzeczenia odpowiadać błogosławieństwem.

Małżonkowie będąc jednym ciałem i jedną duszą mają szczególną moc słowa. Mogą modlić się za siebie nawzajem o uzdrowienie i uwolnienie od pokus i dręczeń złego ducha.  Może zamiast złościć się i wciągać w spiralę kłótni warto wzywać Pana, wielbić Go i nakazać wszelkim złym emocjom, wszelkiemu złu, które pochodzi od nieprzyjaciela opuścić męża/żonę, opuścić wasz dom. Błogosław mocą Chrystusa, aby w waszym domu panowała miłość i jedność.

RODZICE BŁOGOSŁAWCIE SWOJE DZIECI!

Moc waszego błogosławieństwa jest porównywalna z mocą błogosławieństwa przez kapłana, ponieważ to Was Stwórca zaprosił do współpracy w powoływaniu życia. To w Nim jest moc waszego autorytetu rodzicielskiego. Błogosławieństwo narzeczonych przez rodziców w dniu ślubu jest niezwykle ważne. To nie tylko tradycja, zwykła pobożność ludowa. Już w Starym testamencie ludzie wierzyli, ze jest ono nieodwołalne i ma moc łamania przekleństw. Dlatego warto w każdej chwili szczególnie przed wyjściem z domu, przed snem czy przy innych ważnych momentach dnia błogosławić swoje dzieci. Tak samo dzieci mogą i powinny błogosławić rodziców. Należy uczyć tego od najmłodszych lat. Nasz dwulatek i czterolatek sami się nie tylko dopominają, aby ich pobłogosławić, ale jeszcze bardziej pilnują, aby to oni mogli pobłogosławić nas.

Albowiem błogosławieństwo ojca podpiera domy dzieci,
a przekleństwo matki wywraca fundamenty. (Syr 3,9)

UCZ SIĘ OD ŚWIĘTYCH!

Święta Rodzina pokazuje nam jak ważne jest panowanie nad swoim językiem. Szczególnie w trudnych chwilach. Józef nie potępił ani nie oceniał Maryi. Chciał jej dobra i starał się ją ochronić. Trudne decyzje podejmował w swoim sercu i słuchał głosu bożego. Dzięki temu Bóg powierzył mu największe zadanie – opiekuna Syna Bożego. Więcej o Józefie i  jego roli możesz przeczytać w tutaj. Maryja, którą spotykamy w Ewangelii, mało mówi. Szczególnie ważne jest jej milczenie pod krzyżem. Po ludzku patrząc powinna wszystkich przeklinać, ale ona znała Boga, ufała Mu całkowicie. Milczenie Jezusa podczas męki było najbardziej wymowne. Mógł powiedzieć słowo, a to wszystko by się nie stało. Jedyne słowa, które padają z krzyża są słowami miłości i przebaczenia. Św. Jan Paweł II najpiękniejszą lekcję miłości dał wszystkim w ostatnich dniach swojego życia, kiedy nie mógł mówić, przytulony do krzyża, pełny pokory i ufności. Właśnie tego powinniśmy się od nich uczyć.

Nasz język jest  sterem na okręcie, którym płyniemy do celu. Tylko od umiejętności panowania nad nim zależy czy dopłyniemy do naszej ziemi obiecanej, czy może rozbijemy się po drodze i utoniemy. Nasze słowa mogą jak magnes przyciągać dobro lub zło. Tylko od nas zależy co do siebie przyciągamy. Jeśli zakotwiczymy się w Panu, nie będą nami targały fale przeciwności i emocji. Najwyższa pora dorosnąć i wyskoczyć z pampersów. Dość wygodnego siedzenia w kościelnych ławkach, bez jakiejkolwiek przemiany serca. Najwyższy czas, aby lud boży powstał i dołączył do Jego armii.

ZADANIE:

Weź odpowiedzialność za swoje słowa. Zastanów się czy Twoja mowa podoba się Jezusowi? Gdybyś miał być dziś osądzony tylko na podstawie swoich słów, to jaki zapadłby wyrok?  Przeproś za wszystkie słowa, które nie powinny nigdy paść z twoich ust. Odmów modlitwę zamieszczoną poniżej. I od dziś zacznij zważać na swoje słowa. Nie bądź niewolnikiem swoich emocji.

Najważniejsze: WPROWADŹ CODZIENNĄ PRAKTYKĘ BŁOGOSŁAWIEŃSTWA.

Błogosław codziennie swojego współmałżonka, błogosław swoje dzieci, błogosław swoich teściów, błogosław  swoją rodzinę, błogosław pracodawcę i kolegów  z pracy. Błogosław każdemu, kogo spotykasz na swojej drodze. Szczególnie błogosław tym, którzy Cię denerwują, z którymi masz trudne relacje, z którymi ciężko ci wytrzymać.

Tradycyjnie zapraszam Cię do rozważania Psalmów: 64, 5, 39, 29.

 

MODLITWA O ZŁAMANIE PRZEKLEŃSTW

Panie Jezu, dziękuję Ci, że na Kalwarii stałeś się dla mnie przekleństwem, abym ja mógł kroczyć w wolności (Ga3,13). Sprzeciwiam się każdemu negatywnemu słowu, wypowiedzianemu nad moim życiem lub przeciwko mnie, przeze mnie lub przez inną osobę. W imię Jezusa i mocą Jego Krwi, łamię moc tych słów, odwołuję je oraz ogłaszam, że nie mają one mocy nad moim życiem. Ogłaszam teraz coś wprost przeciwnego dla mojego życia. Słowa te nie mają już nade mną żadnej władzy. Wypowiadam teraz i ogłaszam nad moim życiem błogosławieństwa zawarte w Księdze Powtórzonego Prawa 28, 1-14. Jezu, dziękuję Ci  za to, że mnie uwalniasz. Amen.

 

WARTO PRZECZYTAĆ.

Vadia M., Twój język ma moc, Lublin 2011.

Reczek J., To Jezus leczy złamanych na duchu, 2015.

Recław R., Jezus uwalnia dziś, Łódź 2016.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Bitnami