Kim jestem?

 

Moje imię Joanna oznacza: „Bóg jest łaskawy”.

I rzeczywiście przez całe moje życie doświadczam Jego łaski i opieki szczególnie w trudnych momentach. Jeśli samemu otrzymuje się tyle dobra nie można zatrzymać go tylko dla siebie. Dlatego pragnę dzielić się doświadczeniem Bożej miłości w moim zwykłym codziennym życiu.

Od 21 maja 2011 roku jestem żoną, z czasem stałam się także mamą dwóch fantastycznych chłopców: Jasia – 6 lat i Michałka – 4 lata. Ukończyłam Historię Kościoła na Wydziale Historii i Dziedzictwa Kulturowego na Uniwersytecie Papieskim im. Jana Pawła II w Krakowie.

W aktualnie trudnym czasie pandemii postanowiłam skorzystać z dobrodziejstwa jakim dla każdej mamy jest zdalna forma studiowania i  podnieść swoje kwalifikacje, dlatego od października 2020 roku jestem oficjalnie studentką Teologii na UPJP2 w Krakowie. Zdobyta wiedza z czasem będzie miała przełożenie na prezentowane tutaj treści.

Wzrastałam w Dziewczęcej Służbie Maryjnej oraz Ruchu Światło-Życie. Obecnie z mężem należymy do Domowego Kościoła. Jestem także w Diecezjalnej Diakonii Modlitwy Ruchu Światło- Życie. W 2016 roku Bóg postawił na mojej drodze wspaniałą wspólnotę “Gałąź Sykomory” działającą w mojej parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie – Prokocimiu i w ten sposób zaangażowałam się również w Katolicką Odnowę w Duchu Świętym. Obie te drogi łączą się i ubogacają naszą codzienność.

Jeśli Bóg do czegoś powołuje, to znaczy, że ma plan i dobrze byłoby jednak pozwolić Mu działać w nas i przez nas. 🙂

 

Uwielbiam konwalie i czekoladę. Lubię rysować, szkicować, tańczyć, czytać książki, oglądać dobre filmy i bajki ;), słuchać muzykę różną od klasyki po hip-hop. Ze sportów całkiem nieźle opanowałam jazdę na łyżwach i pływanie, ale tak rekreacyjnie dla siebie. Poczyniłam też pierwsze próby jazdy na nartach 😉  Od czasu do czasu czyli podczas euro i mundialu staje się fanką piłki nożnej. W sumie to lubię kibicować wszystkim naszym sportowcom podczas zawodów sportowych.

Na co dzień zajmuję się domem i moimi skarbami. Każdego dnia odkrywam jak wielkim darem są dla mnie i jak wiele mogę się od nich nauczyć. Nie narzekam na nudę. I nie śpieszno mi do kariery zawodowej. W  sumie zawsze marzyłam o własnej rodzinie, a praca zawodowa… przyjdzie na to czas…

 

Najważniejsze, by robić, to do czego Bóg nas powołuje, a powołał nas do

MIŁOŚCI!