4. Kochaj jak Jezus – czyli o przebaczeniu.

Czy można kochać Boga, którego nie widać, nie kochając człowieka, którego widzimy na co dzień obok siebie? Wydaję się, że nie. A jednak wielu z nas, potrafi wielbić Boga, uczestniczyć w Eucharystii, podejmować wiele praktyk religijnych, a zaraz po wyjściu z kościoła ranić i niszczyć swoim zachowaniem i językiem Jezusa obecnego w drugim człowieku. Jezus zaś umywał nogi swoim uczniom. Czy potrafisz czy chcesz być jak Jezus?

Zaufałeś Bogu. Powierzyłeś mu swoje życie, swoje plany. Stanąłeś w prawdzie. Pojednałeś się z Bogiem. Zaakceptowałeś siebie, takiego jakim jesteś. Pora na następny krok. Dla wielu może okazać się trudniejszy niż pójście do spowiedzi. Pokochaj innych ludzi jak Chrystus. A jak On nas ukochał? Oddał za nas swoje życie. Jednak nie musisz od razu umierać w sensie dosłownym dla drugiego. Zastanów się czym kierował się Jezus chodząc po ziemi? Jak się zachowywał, jak podchodził do ludzi? Odpowiedź jest oczywista. Przyszedł na świat, aby podnieść człowieka, aby go ocalić i wyzwolić z niewoli grzechu. Każdy Jego cud był znakiem bożej miłości. Zawsze miał czas dla ludzi, słuchał, tłumaczył, rozmawiał. Przede wszystkim, przywracał godność, podnosił, przebaczał, wszystkim, nawet swoim mordercom.

Mamy tendencje do wielbienia Boga, ale nie potrafimy kochać człowieka. Tymczasem żyjemy wśród ludzi we wspólnocie rodzinnej, zakonnej, kapłańskiej, otaczają nas ludzie w pracy, w szkole, na ulicy w tramwaju. Mamy być wobec siebie cierpliwi i się wzajemnie wspierać, być darem dla siebie. Mamy doceniać ludzi żyjących obok nas. Nie tyle mamy ewangelizować co mamy kochać i być świadkami kochającej i przebaczającej miłości. W tym człowieku, który Cię zranił obraził jest Chrystus? Czy wybaczysz mu, czy go przyjmiesz?

A Ty jak traktujesz ludzi, którzy żyją obok Ciebie? Jak podchodzisz do każdego spotkanego człowieka? Co czujesz widząc przed sobą żonę, męża, ojca, matkę, dziecko, szefa, kolegę, żebraka, starca, przełożonego…? Czy masz czas dla rodziny? Czy potrafisz uśmiechnąć się do obcych ludzi mijanych na ulicy, spotykanych w komunikacji miejskiej? Czy umiesz dostrzec w zachowaniu innych dobre intencje? Czy może we wszystkim doszukujesz się jakiegoś drugiego dna? Wreszcie czy potrafisz przebaczyć, temu kto Cię zranił?

Uważaj na kwas faryzeuszy! Kwas jest żrący. Wyżera Jezusa z twojego serca. Szatan kusi do oceniania i porównywania się z innymi, do obgadywania, szemrania, sieje zazdrość, nastawia przeciw drugiemu. Masz budować jedność wykorzystując do tego swoje zdolności, a nie dzielić, przez wywyższanie się i pychę. To zatrzymuje Cię miejscu. Nie rozpamiętuj, idź za Chrystusem. Nie zatruwaj świata zazdrością, ale nieś miłość. Przed Bogiem wszyscy są równi. Nikt nie jest lepszy ani gorszy. Jezus umarł za wszystkich.

Nie sądź, bo taką miarą jaką Ty sądzisz, osądzą i Ciebie. Mamy tendencje do przekreślania drugiego człowieka na podstawie popełnionego błędu. Zamiast widzieć w nim całokształt, zapamiętujemy i oceniamy przez pryzmat ostatniego potknięcia. Jeśli, ktoś popełnia błąd, nie obmawiaj go, ale powiedz mu w cztery oczy, delikatnie, z ojcowskim napomnieniem, w czym jest problem. Zanim otworzysz usta zastanów się, czy to co chcesz powiedzieć, o kimś, powiedziałbyś także, gdyby ta osoba stała obok i słuchała tego razem z Wami?

Zacznij stosować zasadę domniemania dobrej intencji – praesupponendum. Usłyszałam o niej podczas jednej z konferencji o. Remigiusza Recława na Forum Formacyjnym w Tarnowie. Całość możesz posłuchać tutaj. Zmień perspektywę patrzenia na innych. Kieruj się empatią. Nikt z nas nie jest doskonały.

Bóg przypominając nam grzechy, robi to z ojcowską miłością, tylko po to, by nas przemienić, by pomóc nam stać się lepszym. My zamiast przebaczać, rozdrapujemy rany, ludzką winę najchętniej wykulibyśmy w kamieniu. Tymczasem Miłość wszystko wybacza, a grzech zapisuje na piasku. Chce uzdrowić wszystko, co kryje się w naszych sercach, w naszej pamięci, abyśmy już do tego nie wracali, nie rozpamiętywali. Nie obrażaj się na ludzi, bo i Jezus się na nich nie obrażał. Cierpliwie tłumaczył, wskazywał na błędy, przebaczał i uzdrawiał. I robi to nieustannie także dzisiaj.

Powiedział mi Pan: Niech cię nic nie obchodzi, jak kto postępuje, ty postępuj tak, jak ja ci każę: masz być żywym odbiciem moim przez miłość i miłosierdzie. — Odpowiedziałam: Panie, kiedy często nadużywają dobroci mojej. — To nic, córko moja, niech cię to nie obchodzi, ty zawsze bądź miłosierna dla wszystkich, a szczególnie dla grzeszników.(dzienniczek św. Faustyny 1446)

W codziennym życiu spotykasz różnych ludzi. Jednych lubisz, kochasz, inni Cię drażnią, denerwują. Czy potrafisz za nich Bogu dziękować? Łatwo modlić się za przyjaciół, ale trudniej miłować ludzi tobie nieprzychylnych. A jednak sam Jezus wzywał do miłości nieprzyjaciół.

A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują;  tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?  I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.(Mt 5, 44- 48)

Wredny sąsiad, trudny szef, niedoskonały małżonek, buntujące się dziecko, nadopiekuńczy rodzice… Tych wszystkich ludzi Bóg postawił na Twojej drodze, aby pokazać Ci Twoje słabości. Stwórca kocha ich tak jak Ciebie i pragnie wykorzystać Cię, aby zanieść im bożą miłość. Każdego z nas chce doprowadzić  do pełni radości i miłości. Czy potrafisz dziękować Bogu za tych ludzi, za to jacy są, jak postępują? Czy umiesz przyznać się, że nie potrafisz ich kochać? Czy masz w sobie odwagę, by poprosić Boga, aby nauczył Cię ich kochać?

Żyjemy wśród ludzi. Nasze relacje z nimi są różne, Jedne nas budują i umacniają. Inne ranią, krzywdzą, zadają ból. Jednak nie wolno nam chować urazy, żalu. Odmawiając modlitwę, której nauczył nas sam Jezus mówimy: i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Wiesz o co prosisz? Prosisz, by Bóg przebaczał Tobie w takim stopniu w jakim Ty umiesz przebaczać innym.

Zastanów się teraz ile jest takich osób w Twoim życiu, którym masz coś do przebaczenia. Może zranili Cię rodzice, może dziadkowie, ciocia, wujek, może rodzeństwo. Ile razy zdradził Cię przyjaciel? Może jakaś twoja młodzieńcza miłość zraniła Twoje serce? Może potrzebujesz przebaczyć rodzicom brak czasu dla Ciebie? Może masz żal w sercu do współmałżonka? Może masz trudne relacje z teściami? A może ktoś w pracy, może nawet twój szef, przełożony we wspólnocie, może nawet jakiś kapłan stał się powodem twojego cierpienia?

Nie bój się wybaczyć. Nawet jeśli czujesz żal i złość wybacz. Przebaczenie to nie uczucie, emocje. Tu nie jest potrzebny odpowiedni nastrój. Wybaczenie to akt woli. Ja chcę tobie wybaczyć, bo i moje winy Pan wybaczył. Nawet jeśli nie czujesz niczego, nawet jeśli masz jeszcze smutek i żal w sercu – oddaj to Panu na modlitwie.

O mój Mistrzu, przecież Ty widzisz, że nie mam uczucia miłości dla nich, i to mnie martwi. — Jezus mi odpowiedział: Uczucie nie zawsze jest w twej mocy; poznasz po tym, czy masz miłość, jeżeli po doznanych przykrościach i przeciwnościach nie tracisz spokoju, ale modlisz się za tych, od których doznałaś cierpienia, i życzysz im dobrze. (Dzienniczek św. Faustyny 1628),

Wiem, że to trudne. Sama wielokrotnie musiałam tego dokonać, dlatego wiem, że warto!

Moja historia przebaczenia.

Jestem córką nieplanowaną, niechcianą. Tata proponował mojej mamie aborcję, której ona nigdy nie brała jako jakąś opcję. Nie stworzyli nigdy rodziny. Nie przyjechał nawet na mój Chrzest Święty. Z czasem się ożenił. Poznałam go dopiero, na 2 dni przed Pierwszą Komunią Świętą. Kontakt później był sporadyczny, szczególnie, że mieszkał na drugim końcu Polski i pracował jako kierowca samochodów ciężarowych na trasach zagranicznych. W wieku 15 lat dowiedziałam się, że adoptowali z żoną córeczkę. Patrząc z boku piękna i odważna decyzja, która nie miała na celu sprawić mi przykrości. Jednak dla mojego serca był to kolejny cios z jego strony. Jak to? Mnie nie chciał, a obce wziął? Ty był trudny czas dla mnie. Rozum i serce walczyło ze sobą. Targały mną sprzeczne emocje. Musiałam zmierzyć się z tymi kwestami w dość młodym wieku.

Dzięki łasce od Boga, trwaniu we wspólnocie oazowej i dzięki mojej mamie, potrafiłam w sercu mu przebaczyć. Stało się to podczas rekolekcji oazowych. Tam sam Pan mi powiedział, że mnie chciał, zaplanował i że mnie kocha. Napełnił moje serce taką miłością i radością, że nie mogłam dalej trwać w smutku i żalu. Po prostu zabrał to wszystko ode mnie, uzdrowił i dał łaskę wybaczenia. Nie miałam nigdy w sobie żalu i złości dla tego dziecka. Dla niej to była dobra decyzja. A ja mam dziś drugą siostrę. Z wiekiem zdobyłam się na poważną rozmowę z tatą. Gdybym Mu w swoim sercu nie wybaczyła nie mogłabym zbudować z nim ani z jego rodziną dobrych relacji. A dzięki decyzji o adopcji  zauważyłam, że tata sam zaczął bardziej zbliżać się i szukać kontaktu ze mną. Dzisiaj mam wsparcie również w moim tacie.

Druga, bardzo ważną osobą, która mnie zraniła był mój ojczym. Kiedy miałam 2 lata mama wyszła za mąż. Niestety on okazał się alkoholikiem. Z tego małżeństwa mam dwójkę młodszego rodzeństwa. W domu przeżywaliśmy horror, który zakończył się rozwodem, gdy miałam 7lat. Mama sama nas wychowywała. Ojczym kiedy dotknął dna zaczął się leczyć. Z czasem pojawił się w naszym życiu, prosił o wybaczenie. I cieszę się, że potrafiłam to zrobić. Że my wszyscy mogliśmy to zrobić. Wiem, że naprawdę żałował swojego postępowania, a winowajcom był tutaj alkoholizm wyniesiony jeszcze z domu rodzinnego. Myślę, że łatwiej było mi go usprawiedliwić, bo wiedziałam, że takim uczynił go nałóg i dom, który go w niego wciągnął. Zdążyliśmy mieć z nim całkiem normalne relacje. Mieszkając w tym samym mieście podczas studiów czasem spotykaliśmy się. Zmarł nagle, na miesiąc przed moim ślubem. Dzięki wcześniejszej decyzji o wybaczeniu, nigdy nie miałam wyrzutów sumienia, nie żałuję, ze czegoś nie zdążyłam powiedzieć.

Nie narzekam, na to jak wyglądało moje życie, chociaż łatwe nie było. Nie wiem jak to jest wychowywać się z ojcem, nie wiem jak wygląda prawdziwie kochające się małżeństwo. Wiem natomiast, że bez przebaczenia nie mogłabym się otworzyć na relacje z kolegami, nie otwarłabym serca dla mojego męża i nigdy nie wyszłabym za mąż. A dziś mam w domu 3 mężczyzn. Wiem, że to boży dar dla mnie. Wiem jakiej nie chcę rodziny. Wiem co jest najważniejsze. I wiem, że nie ma rzeczy których nie da się wybaczyć. Skoro sam Bóg nam wybacza, to tym bardziej my powinniśmy wybaczać innym.

Ja zdążyłam przebaczyć. Ale może ty nie miałeś tej możliwości, aby wybaczyć za życia danej osoby. Nie jest za późno. Możesz to zrobić dzisiaj. A może musisz wybaczyć komuś, że Cię opuścił umierając za wcześnie? Może, gdzieś głęboko w sercu chowasz żal, że przez śmierć bliskiej Ci osoby twoje życie potoczyło się inaczej niż chciałeś? Może nadal w sercu odczuwasz pustkę i złość po stracie dziecka? Może nawet Bogu musisz wybaczyć, że zabrał Ci twoje maleństwo? Oddaj Chrystusowi wszystkie te cierpienia, zranienia, przebacz, a On twe serce napełni pokojem i radością. Wiesz, myślę, że twój mały aniołek siedzi u Jezusa na kolanach i uśmiecha się do Ciebie i czeka tam na wasze spotkanie.

Mój proces leczenia ran trwał, wspomnienia jeszcze wracały. Tylko Pan pomógł mi definitywnie zamknąć ten trudny rozdział życia właśnie dzięki wspomnianym wyżej doświadczeniom oazowym, mojej rodzinie i wsparciu przyjaciół. Przypieczętowałam to wszystko w dorosłym życiu modlitwą uzdrowienia za pomocą książki ks. Jana Reczka: To Jezus leczy złamanych na duchu, którą pożyczyła mi moja przyjaciółka. Polecam i Tobie, szczególnie jeśli jest w Twoim sercu jakaś blokada uniemożliwiająca ci ten trudny krok. Poproś Pana o pomoc. Bóg chce uzdrawiać nasze relacje w rodzinach, w pracy, z ludźmi, z którymi spotykamy się i żyjemy.  Bez przebaczenia, Bóg nie będzie mógł Cię uzdrowić.

ZADANIE NA DZIŚ

Proszę cię zaglądnij w głąb swojego serca, przywołaj twarze wszystkich osób, które spotkałeś w swoim życiu. Wymieniaj ich imiona i wybaczaj im doznane krzywdy. Wybacz dla samego siebie, dla Waszych relacji. Wybacz w imię miłości do Boga, w imię miłości do drugiego człowieka. Wybacz, jeśli chcesz, aby i Tobie wybaczono.

Nie wstydź się wypłakać jak dziecko. Pan przytula Cię do swojego serca, a te łzy, to łzy oczyszczenia. Czasem bardzo potrzebne, bo zło rodzi się w sercu i warto je z niego oczyścić, aby zrobić miejsce na prawdziwą i czystą miłość którą jest sam Bóg.

Na koniec podziękuj Bogu za każdego człowieka, którego postawił na twojej drodze. Dzięki każdemu z nich jesteś dziś tym, kim jesteś, wiesz nad czym pracować, co zmieniać i każdy z nich uczy cię kochać jak Jezus. Masz nieść ludziom pokój i miłość. To największa broń w walce ze złem tego świata.

 

Zapraszam do modlitwy Psalmem 35 i 76, a w Psalmie 15 znajdziesz instrukcję jak kochać drugiego człowieka.

WARTO PRZECZYTAĆ:

Reczek J., To Jezus leczy złamanych na duchu, 2015.

Recław R., Jezus uzdrawia dziś, Łódź 2013.

Recław R., Jezus uwalnia dziś, Łódź 2016.

Bashobora J.B.,Zaufaj miłosierdziu Boga.Treści konferencji wygłoszonych podczas rekolekcji w Polsce w roku 2016, Częstochowa 2017.

Kruczński J., Od narzekania do dziękowania, Szczecin 2012.

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Bitnami